Legenda mówi, że niegdyś w okolicach Sobótki znajdowało się wejście do piekieł. Diabły, które z niego wychodziły, piekliły się ogromnie, że ludziom na Śląsku się powodzi. Postanowiły więc, że zasypią kamieniami całą krainę i w miejscu żyznych ziem, pięknych pół i łąk usypią niedostępne góry. Prace miały się zakończyć w Noc Świętojańską. Blisko Wrocławia zdążyły tylko usypać kamienne kopce. Wtedy nadeszła Noc Świętojańska. Prace nie zostały ukończone. A w dodatku czarcie stado zaatakowały hufce aniołów. Rozgorzała zacięta walka.

Bronią obu stron były wielkie bloki skalne. Były jednak tak ciężkie, że nie dolatywały do celu. Z nich powstała nowa góra. Wtedy anioły zniknęły a diabły zaczęły świętować zwycięstwo. Jednak, gdy chciały wrócić do piekieł, okazało się, że ich wejście jest zasypane. Lucyfer ze złości, zaczął miotać głazy. Tak powstały wzgórza Stolna i Wieżyca. Potem tupnął kopytem, ziemia się przesunęła i powstała przełęcz Tąpadła. Lecz wejścia do piekieł nie odsłonił.

I tak do dziś diabły nie mogąc dostać się piekieł, nasyłają na Ślężę burze i pioruny, mając nadzieję, że kiedyś góra ustąpi i odsłoni piekielne wrota.

Pierwszaki wraz z rodzicami i wychowawczyniami udały się na poszukiwanie błądzących diabełków w sobotę 26 maja. Żadnego wprawdzie nie znalazły, ale Ślęża – święta góra przodków została zdobyta! A w miejscu, gdzie Lucyfer kopnął kopytem, odbył się piknik rodzinny.
Było bardzo miło. 😀